Geoblog.pl    blanic    Podróże    Afryka dzika: RPA, Namibia, Zambia, Botswana    Rajd po Makgadigadi
Zwiń mapę
2012
17
maj

Rajd po Makgadigadi

 
Botswana
Botswana, Makgadikgadi
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 15411 km
 
Makgadikgadi niegdyś było jeziorem, od dawna wyschnięte tworzy olbrzymią połać niczego. I właśnie to nic ukochał małżonek mój Jerzy, bo pseszczeń tu ma niespożyto i głupoto ludzko nietknięto. I jak to Jureczek, musi, po prostu musi wjechać wszędzie, nawet tam, gdzie nie wolno! Uzasadniając przemożną chęć przejechania przez sam środek niczego oszczędnością czasu i benzyny (a wiadomo, skąd i ile wracaliśmy, dlategoż argumenty te mocne były wielce) wziął i skręcił se z, powiedzmy, drogi na patelnię i popruł na zachód ustawiwszy uprzednio kompas na iphonie, jako że punkt odniesienia znikł już po kilku kilometrach, a następne miały się pokazać dopiero za kilkanaście. No co ja z nim mam, mówię wam! 1001 przygód! :))). Wprawdzie miejscami wypalone coś pod kołami nabierało właściwości błotnych, ale już po pierwszym ślizgu zupełnie niekontrolowanym nauczyliśmy się je rozpoznawać i omijać, jak również jechać jednak wolniej ;). Jureczkowy skrót zaprowadził nas pod monstrualny baobab, który de facto jest zrośniętymi kilkoma, ale wrażenie jest niesamowite. Zrobiliśmy sobie pod nim zdjęcie, ale nie bardzo nas na nim widać... :). Dalej prowadziło znowu coś, co beszczelnie podszywało się pod drogę i wytrzęsło nas jak cholera, pył ziemisty drobniutki jak tynk mieliśmy wszędzie, wszystko w samochodzie z nami włącznue pokryte było patyną tego cholernego pyłu, wszystkie graty się poprzewracały i poprzesuwały i  powiedzenie "burdel na kółkach" nagle nabrało dosłowneho znaczenia... Najgorsza "droga" w naszym życiu, ewidentnie. W naszym ukochanym kraju są cudowne drogi! Naprawdę! :)))
Zmordowani doczołgaliśmy się na oparach do stacji, napoiliśmy dzielnego Suzka i stanęliśmy gdzieś na poboczu drogi wiodącej do ogromnego Parku Kalahari, a dzikie tabuny zwierza (czyli krówki) obwąchiwały nasz samochodzik gdy zasypialiśmy na jego dachu snem sprawiedliwych...

PS dla Mamuś:
jak som krufki, to żadnego lewa nigdzie nie ma, bo by je zjat!
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (3)
DODAJ KOMENTARZ
ENi
ENi - 2012-05-20 02:22
Jak zaczęłam czytać o Jureczkowych skrótach to serce stanęło mi w gardle bo po tej murzyńskiej wsi nabrałam wstrętu do wszelkich zboczeń i manowców, ale w miarę czytania na ro mą duszę spływało ukojenie a na końcu dostałam takiego ataku śmiechu aż się mój kot przestraszył. Wyobraziłam sobie "...to tam... na kółkach" i was wytrzęsionych i spatynowanych w środku, pośród stada krów...cudny widok...moja przepona sobie popracowała. To niewielka zapłata za Jureczkowe ujarzmianie bezdroży Afryki. A ja rozweselona idę spać a jutro chyba poczytam "Boczne drogi" Chmielewskiej (coś mi się kojarzy). Do jutra afrykańscy kowboje.
 
El Pe
El Pe - 2012-05-20 08:45
Córka, nie trać nadziei....
Oj, nie nuuudzisz Ty się ze swoim kochanym Mężusiem! Gdyby nie On, to byś nie miała zdjęcia pod tamtym baobabem, hę?
 
blanic
blanic - 2012-06-01 11:59
Mamusia N: no ja też mam wstręt do wszelkich zboczeń ;P
 
 
zwiedzili 18.5% świata (37 państw)
Zasoby: 236 wpisów236 189 komentarzy189 388 zdjęć388 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
20.09.2021 - 03.10.2021
 
 
26.01.2019 - 02.03.2019
 
 
24.02.2018 - 29.04.2018