Geoblog.pl    blanic    Podróże    Wielka Wyprawa do Ameryki Środkowej i Południowej    Afryka dzika
Zwiń mapę
2011
01
cze

Afryka dzika

 
Belize
Belize, Belize City
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 10257 km
 
Dotarlismy bezpiecznie, choc z przygodami do Belize City, jestesmy mozno padnieci, siec dziala jak majestatyczny zolwik, w dodatku nie ma tu wifi, wiec moje spostrzezenia z podrozy wkleje pewnie jutro, po dotarciu do Flores w Gwatemali. Pojutrze wielki Tikal! :)

Wyruszyliśmy z Tulum do Chetumal, gdzie w ostatniej chwili złapaliśmy autobus do Belize City - już odjechał, ale stał jeszcze na światłach więc wrzeszcząc i machając go dopadliśmy drobiąc pod ciężarem całego naszego dobytku - musiało to komicznie wyglądać :)Świniobus pamięta zapewne lata 50, bo wygląda dokładnie jak z amerykańskich filmów z tego okresu, muzyka reggae na cały regulator i jedziemy! Oprócz nas była jeszcze para Anglików i kilku Meksykanów - jakoś niepewnie się czułam, Jureczek natomiast był zachwycony. Na granicy oczywiście wyłudzili pieniądze: widocznie to ogólnoświatowy zwyczaj obrabiać turystów na nieistniejących opłatach, na szczęście niewielkich (w Kambodży było to samo). Co ciekawsze, Jurkowi kazali zapłacić, a mnie puścili bez niczego ;). Kurde, nawet jak człowiek jest na to przygotowany, to i tak nie może nic zrobić, bo Cię po prostu nie wpuszczą, a autobus nie będzie czekał na Twoje negocjacje. Nic to, czego nie można zmienić, trzeba zaakceptować i już.
Świniobus zatrzymywał się dosłownie wszędzie, kilkadziesiąt razy w ciągu całej trasy, dzięki czemu zwiedziliśmy jedno z największych miast Belize - Orange Walk. Dworzec, na którym zatrzymał się autobus był dużym placem, po którym biegały kury, a ratusz to okropna obdrapana rudera. Belize przypomina znaną z filmów Afrykę z charakterystycznymi rzadkoliściastymi drzewami, dużymi pustymi przestrzeniami, pertorowymi domkami i czarnymi człowiekami. W życiu nie byliśmy w otoczeniu tylu Afroamerykanów, to bardzo dziwne uczucie. Już wiem, jak oni się czują u nas! Biała człowieka świeci z daleka i się nie schowasz ;). W Orange Walk wsiadło dużo ludzi, zrobiło się gwarniej i raźniej. Rozluźniłam się, Jureczek wybijał rytm reggae wniebowzięty :)
Po 4 godzinach i cofnięciu zegarka (zmieniliśmy strefę) dojechaliśmy do Belize City. Masakra. Dawna stolica wygląda, jakby huragan, który odebrał jej palmę pierwszeństwa przeszedł przez nią wczoraj. Miasto przypomina murzyńskie getto z filmów, budynki zapewne piękne 50 lat temu są jak siedliska bezdomnych. Nigdzie nie czułam się tak obco i niepożądanie, jak tutaj. Na dworcu rzecz jasna podszedł do nas życzliwy pomagator, który rzeczywiście mam pomógł, przeprowadził przez slumsowy dworzec z rozkładem jazdy pisanym ręcznie na kilku sklejonych ze sobą kartkach, niestety zdjęcia nie będzie, bo baliśmy się wyjąć tam aparat. Pojechaliśmy do hoteliku z biblii podróżnika Sea Breeze, który ku mojemu przerażeniu był otoczony bardzo wymownym kolczastym drutem! Kuta brama otwierana była z kłódki po okazaniu białej twarzy ;). Potem poszliśmy do knajpki, którą polecił nam zarówno taksówkarz, jak i niezależnie właściciel hotelu, weszliśmy i wszyscy zamilkli, patrząc na nas. I nie wiesz, masz wyjść, czy wejść? Zaproszeni przez barmana usiedliśmy przy stoliku. Okazało się, że było bardzo sympatycznie, pogadaliśmy sobie z czarnymi braćmi o papieżu i podatkach, złe wrażenie znikło. Ale i tak z powrotem pomykaliśmy dziarskim krokiem...

Wydatki (ceny biletów i noclegu za parę):
30 peso bus do Tulum
364 peso bus do Chetumal
200 peso opłata "wyjazdowa: Jureczka
15 peso taxi do nowego rynku
30 usd bus do Belize City
8 bz za pomoc na dworcu jakiegoś rastagościa
10 bz taksowka do hostelu
50 bz za pokoj Sea Breeze Guest House - skromnie i ok
33 bz obiadokolacja (escavetche) z napiwkiem
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedzili 18.5% świata (37 państw)
Zasoby: 236 wpisów236 189 komentarzy189 388 zdjęć388 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróżewięcej
20.09.2021 - 03.10.2021
 
 
26.01.2019 - 02.03.2019
 
 
24.02.2018 - 29.04.2018